ZASTAWA STOłOWA

HURTOWNIA GASTRONOMICZNA
ZASTAWA STOłOWA
STRONA GŁÓWNA    O NAS    WARUNKI ZAKUPU    SERWIS    KONTAKT    TWÓJ KOSZYK
Hurtownia Gastronomiczna / filiżanki do kawy  
WYSZUKIWARKA PRODUKTÓW
Nazwa/Model: Producent:
BEZPŁATNY NEWSLETTER
Wpisz adres e-mail:


FILIżANKI DO KAWY

Tym razem spotykały się u Beaty. Podesłała męża z dziećmi do rodziców na cały dzień postanowiła odpocząć, posiedzieć z dawno niewidzianymi przyjaciółkami, poplotkować i odpocząć. Bardzo dobrze, że to zaproponowała, gdyby nie ona pewnie do końca miesiąca ani chwili byśmy dla siebie nie znalazły, ciągle tylko dom, dzieci i praca, nie ma co marnować czasu, bo czas to pieniądz, a pieniądz na ulicy nie leży. Już miałam mówić, jak do mnie zadzwoniła, że nie mogę, tyle rzeczy na głowie, ale sobie myślę: co ja jestem, robot? do pracy tylko służę? O, nie, nie, mili państwo, ja się na niewolnictwo nie piszę. I mówię: „A co! Jasne, Beatka, że do ciebie wpadnę w sobotę!”. I wpadłam.

Tak samo reszta dziewczyn. Niby zabiegane, niby czasu nawet, za przeproszeniem, żeby w kiblu dłużej posiedzieć, to nie mają, ale jak już się mamy spotkać w końcu wszystkie, to można na głowie stanąć i chwilę znaleźć. Bo szkoda, szkoda życie przy garach marnować. No i znalazły chwilę. Tak siedziałyśmy sobie, w piątkę chyba: ja byłam, Beata oczywiście (bo to jej dom), Dzidka przyszła, Baśka no i Katarzyna, ale ona tylko na chwilę, bo zaraz dzieci z jakiś zajęć dodatkowych musiała odebrać. Ona to z tymi bachorami wymyśla. Szkoła muzyczna, tańce, hulańce, harcerstwo. Ja tam dziecku bajkę włączę i niech siedzi, co będę czas i pieniądze tracić na jakieś byle pierdoły. No ale jej sprawa. Tylko, że nawet z nami posiedzieć nie mogła, bo już te jej dzieciaki, dzieciaki – opiekować się trzeba. Ona to powinna zrozumieć, co w życiu ważniejsze – harówka czy spędzanie czasu tak, jak się chce.

Jak tak sobie u Beaty zasiadłyśmy (przed domem, bo pogoda była miła: słonecznie i bezchmurnie), a ona podała nam pyszną kawę z ekspresu ciśnieniowego (dokładnie takiego, jaki ja bym chciała sobie sprawić, bo ale budżet rodzinny nie pozwala). Trzeba też przyznać, że filiżanki do kawy, to ona miała prześliczne. Takie delikatne, z drobniutkich uchwytem. Białe, ale z drobniutkimi kwiatuszkami, zdobiącymi je bardzo niesymetrycznie – w skupiskach. Chyba ręcznie malowane.

A te kwiatuszki były dokładnie takie, jakie mój stary przynosił mi, kiedy był jeszcze młody, zakochany i bez pieniędzy. Teraz to on jest już tylko bez pieniędzy. Wtedy z tym sobie jakoś potrafił radzić. Szedł na łąkę i zbierał polne kwiaty, układając z nich wspaniałe bukiety – dużo wytworniejsze niż z najdroższych kwiaciarni. Zajmował się tym godzinami. Tak, aby wyglądały idealnie. Czasem mu to przypominam. Mówi wtedy, że teraz nie ma czasu, żeby zbierać jakieś chwasty po polach, bo pracuje na utrzymanie dzieci, które mu urodziłam. No tak, tak, z tym że to nie były żadne chwasty. Te małe, polne kwiatuszki wyglądały zupełnie tak jak te, które zdobią filiżanki do kawy należące do Beaty. A nad tyli filiżankami zachwycała się każda z nas: Dzidka mówiła, że jak była mała i mieszkała na wsi, to takie kwiatki jak te na filiżankach do kawy rosły tuż pod jej domem. Pamięta dokładnie ich zapach. Wtedy w nich skakała, bawiła się w berka, nierzadko na boso. Tylko jak kiedyś ją pszczoła użądliła w stopę, to już później miała uraz i zawsze zakładała trzewiczki na swoje małe, dziecięce stópki. Baśka wyjątkowo żadnych skojarzeń z tymi kwiatkami na filiżankach do kawy nie miała. Ale ona całe życie w mieście i romantyczna też nigdy nie była, już jej stary bardziej miał kolacjowe dwoje, świece i kwiaty w głowie niż ona.

Tylko sama Beata nie chciała nam wyjawić co jej mówią te kwiatki na jej własnych filiżankach do kawy. Zazwyczaj jest otwarta i wygadana, a tak to nie chciała powiedzieć. Od wczoraj (kiedy się spotkałyśmy) zastanawiamy się z dziewczynami, co z tą Beatą i jej kwiatkami mogło być, że aż kupiła komplet tak wystawnych i przepięknych filiżanek do kawy. Zastanawiamy się i zastanawiamy, ale nic nam nie przychodzi do głowy. Już nawet jak zasypiam, to mi się śnią te filiżanki do kawy z kwiecistym motywem. Może też sobie takie sprawię, nigdy w końcu ładniejszych nie widziałam. A i Henio może jakby to zobaczył, toby sobie przypomniał co nieco i przestał na swoje bukiety mówić „chwasty”. Może by nawet znowu coś między nami zaiskrzyło. Taki szczegół może przecież zdziałać cuda, wiem, co mówię…

Grupa: Zastawa stołowa

Polecamy: Kontakt grille
Polecamy: Naleśnikarki
Data: 2012-01-11 10:07:27

Aktualnie przeglądasz: Filiżanki do kawy  
Hurtownia Gastronomiczna - GastroChef © 2006-2015
PRODUCENCI   GRUPY   BLOG   OPINIE  

wygenerowano 0.039 sec. 2015-09-04 09:45:55